Zdrowo Zainspirowana

Kolejna witryna oparta na WordPressie

BŁONNIK czyli o zaparciach, refluksie, hemoglobinie, probiotykach, antybiotykach i chorobach

Czym tak naprawdę jest błonnik, jaką pełni rolę, czy bez niego możemy być zdrowi i co się stanie gdy zaczniemy spożywać naprawdę duże ilości błonnika? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym artykule. Tym wpisem chciałabym rozpocząć serię różnych artykułów, poświęconych tematyce zdrowia, które będę starała się sukcesywnie tworzyć, ale ten jest wyjątkowo ważny. W między czasie nim ogarnę się w temacie prowadzenia bloga i własnych różnych spraw, to inne tematy zamieszczone w zakładce „artykuły” będą (póki co) przekierowaniem do tekstów innych autorów, z którymi zgadzam się w 100%. Od błonnika wszystko się zaczyna, dlatego na początek pigułka wiedzy, o tak cudownym i bardzo ważnym dla nas włóknie. Dużo treści, ale naprawdę warto przeczytać CAŁOŚĆ bez wyjątku 😉
BŁONNIK to nic innego jak niestrawione przez nas cząsteczki żywności, która wcześniej potraktowana została masą enzymów. Znajduje się on tylko w pokarmach pochodzenia roślinnego i JEST NIEZBĘDNY DLA ZACHOWANIA DOBREGO ZDROWIA. „To materiał, który usztywnia ściany komórek roślinnych, istnieje w tysiącach form chemicznych. Składa się głównie ze złożonych cząsteczek węglowodanów. Błonnika nie trawimy wcale lub prawie wcale” (1). Enzymy, które wytwarzamy nie są w stanie rozłożyć wiele trudnych związków w roślinach i te zadanie należy do naszych jelit. Z tego fantastycznego artykułu (aby móc tłumaczyć go automatycznie, musisz go otworzyć np. w przeglądarce CHROME i kliknąć w opcję „tłumacz” jak pokazuje poniżej zamieszczony przeze mnie obrazek – nie wiem jak jest w innych przeglądarkach) dowiadujemy się, że jelito jest pokryte warstwą śluzu, na której znajduje się dywan złożony z setek gatunków bakterii, stanowiących część ludzkiego mikrobiomu. Niektóre z tych drobnoustrojów zawierają enzymy potrzebne do rozbicia różnych rodzajów błonnika pokarmowego.

Niedawno opublikowane dwa badania dostarczyły dowodów na to, że bakterie te mają zdolność przetrwania dzięki korzyściom jakie płyną ze stosowania diety opartej m.in. na warzywach i owocach. Jeśli nie udało Ci się przetłumaczyć powyższego artykułu, a Twój angielski jest tak „perfekcyjny” jak mój, to KONIECZNIE kliknij tutaj (wklejam automatyczne tłumaczenie tego, co jest istotne dla części niniejszego artykułu).
Znaczenie błonnika w świetle opisanych eksperymentów wydaje się mieć ogromną wartość, a nie wszyscy na co dzień o tym wiedzą lub pamiętają. Chciałabym się jeszcze odnieść do wspomnianych w artykule krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które są produktem „beztlenowej fermentacji bakteryjnej włókna pokarmowego (mieszanina substancji pochodzenia roślinnego) i skrobi opornej i są ogromnie ważne dla naszego organizmu”(2). Każdego dnia miliony osób zuboża swój organizm o te właśnie kwasy przez niewystarczającą ilość błonnika, a zbyt dużą ilość mięsa i tłuszczu zwierzęcego, które prowadzą do zwiększonego rozkładu i wydalania kwasów żółciowych. To wiąże się z powstawaniem toksycznego siarkowodoru odpowiedzialnego m.in. za rozwój stanów zapalnych i chorób jelit, a tych w dzisiejszych czasach nie brakuje. Bakterie jelitowe umożliwiają przekształcanie składników pokarmowych, takich jak błonnik w inne łatwo przyswajalne substancje jak np. owe wspomniane kwasy.

Jeśli chcemy by nasze organizmy były naprawdę mocne, czyli mówiąc krótko odporne, odżywione i zachowywały odpowiednią masę ciała to nasza dieta powinna być bogata w błonnik i skrobię, by zapewnić nam odpowiednią podaż krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych absorbowanych przez komórki jelitowe, które wykorzystują je jako paliwo. Warto pamiętać o tym zagadnieniu na wypadek takich chorób jak: wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna, uchyłkowość i/lub nowotwory jelita grubego, ostre infekcje wirusowe i bakteryjne przewodu pokarmowego, dysbioza np. po antybiotykoterapii (3). Mimo iż za pomocą roślinnego odżywiania możemy wpływać na jakość naszej flory bakteryjnej, należy pamiętać, że w przypadku konkretnych jednostek chorobowych zawsze wszystko należy rozpatrzyć indywidualnie. Nie każdy organizm poradzi sobie od razu z taką ilością włókna, a nie chodzi nam o obciążenie chorego i pogorszenie jego stanu. Czasem lepiej jest coś wprowadzać bardzo stopniowo dążąc do zwiększenia ilości spożywanego błonnika.

BŁONNIK, A ZAPARCIA…

Co jeszcze warto wiedzieć na temat tego cennego włókna? „Błonnik jest w stanie przyciągnąć wodę z organizmu do jelit, aby usprawnić ich działanie. Ten niestrawiony składnik odżywczy, jak lep zbiera szkodliwe związki chemiczne, które trafiają do naszych jelit, a mogą być kancerogenne” (rakotwórcze) (4). Błonnik przede wszystkim wpływa na naszą perystaltykę jelit i cyt. „jeśli ktoś żywi się głównie produktami odzwierzęcymi i dziwi się, że ma zaparcia, to ja się dziwię, że on się dziwi… Podstawą zdrowia jelit i regularnych wizyt w wychodku jest magiczny BŁONNIK! A nic, co ma twarz lub matkę, go nie zawiera, nawet w ilościach śladowych. Błonnik znajduje się tylko i wyłącznie w roślinach i grzybach” – takimi słowami rozpoczęła swój artykuł Nina Avzan – kliknij tutaj i przeczytaj jeszcze więcej. Powszechne problemy związane z obecnością uchyłkowości jelit, hemoroidów, żylaków i zaparć zawsze należy rozwiązywać poczynając od zwiększenia płynów i błonnika w organizmie. Obecna medycyna skupia się jedynie na opisywaniu i eliminacji objawów
i oznak chorób przewlekłych, zamiast zająć się ważnymi sprawami, czyli przyczynami chorób i ich wyleczeniu. Właśnie perystaltyka jelit jest jedną z tych ważnych spraw, tak bardzo zaniedbywanych już na etapie wczesnych lat życia. Wiem o tym, ponieważ w ciągu ostatnich 2 lat napisało do mnie wiele mam, których dzieci miewały straszne zaparcia nikomu nie podpadające (wypróżnienia 1 raz w tygodniu, a temu towarzysząca cała masa różnych infekcji i problemów „brzuszkowych”). Aktywność motoryczna w przewodzie pokarmowym, o której mowa, określa m.in. ilość ruchów w jelicie. Dzięki błonnikowi ilość tą możemy znacznie zwiększyć, a to będzie miało przełożenie na nasze zdrowie. Mówił o tym niejaki dr Denis Burkitt zwany „człowiekiem błonnik”. Jego wieloletnie obserwacje pokazały, że cywilizacje, których częstość i ilość wypróżnień przewyższały te, które charakteryzują ludzi zachodu, nie spotykały się z przypadkami chorób takich jak cukrzyca typu 2, otyłość, choroby jelit, zatory tętnic płucnych czy przepuklina rozworu przełykowego. Trzeba jednak pamiętać o tym, że ta ilość błonnika, która pełni funkcję profilaktyki zdrowotnej i terapeutycznej idzie zawsze w parze z żywieniem nieprzetworzonym, ubogim w białko i tłuszcz pochodzenia zwierzęcego. Nie wystarczy spożywać określoną ilość błonnika, który będziemy zajadać chociażby tłuszczami trans obecnymi w żywności przetworzonej (np. ciastka, chipsy, fast foody).

Błonnik ma wiele zalet, a jedną z nich jest jego odżywcza funkcja, która daje nam poczucie sytości, zmniejszając apetyt na podjadanie. Pomaga tym samym obniżyć kaloryczność naszej diety, zaspakajając głód i regulując masę ciała, co jest bardzo ważne w przypadku osób, które dla celów zdrowotnych kilogramy zgubić chcą lub nawet muszą. Ta sytuacja dotyczy przede wszystkim dzieci, które nie potrafią oszukać głodu, więc szanse na to by jadły one za mało lub za dużo są małe, a nawet zerowe. Zdrowe, bogate w błonnik pożywienie szybko wypełnia ich żołądek, dlatego właściwa dieta automatycznie eliminuje problem niedożywienia lub przejadania się, co pozwala również wykształcić prawidłowe nawyki żywieniowe. Zwiększając ilość błonnika w naszej diecie, poprzez spożywanie nieprzetworzonych produktów roślinnych mamy pewność, że codziennie dbamy o nasze zdrowie, a nie ma nic lepszego niż profilaktyka chorób, które często nagle wpływają destrukcyjnie na życie naszych rodzin. Włączmy zatem do codziennego menu włókno pokarmowe, cenną skrobię i inne nieprzetworzone pokarmy roślinne. Te znajdziecie w takich pokarmach jak:

  • warzywa: kapustowate [rukola, kapusta pekińska, brokuły, brukselka, kapusta, kalafior, chrzan, jarmuż (czarny, zielony, czerwony), rzodkiew, rzepa]; zielenina (liście buraka, liście gorczycy, szczaw, szpinak, botwina, liście rzepy, zielona pietruszka, koperek); inne (karczoch, szparagi, burak, papryka, marchew, seler, korzeń pietruszki, kukurydza, grzyby, dynia, kabaczek, bataty, ziemniak, pomidor, cukinia oraz cebula, czosnek, por i cykoria jako źródło prebiotyku jakim jest inulina)
  • owoce: jagody, borówki amerykańskie, jeżyny, wiśnie, czereśnie, winogrona, żurawina, goji, maliny, truskawki, jabłka, śliwki, banany, gruszki, awokado, melon, mango, kiwi, cytryna, grejfrut, pomarańcza, mandarynka, liczi, ananas, granat, arbuz, suszone morele, figi i daktyle
  • rośliny strączkowe: wszystkie rodzaje fasoli, fasola szparagowa, zielony groszek, soczewica, miso, groch, ciecierzyca
  • produkty pełnoziarniste: kasza jaglana, jęczmienna, gryczana, brązowy i dziki ryż, komosa ryżowa, amarantus, ziarno owsa, różnego rodzaju płatki np. owsiane, pieczywo razowe i otręby
  • orzechy i nasiona: migdały, orzechy brazylijskie, nerkowce, orzechy laskowe, orzechy włoskie, nasiona konopi, orzechy makadamia i pekan, pistacje, pestki dyni, sezam, słonecznik, chia, siemię lniane – koniecznie 1 łyżka codziennie
  • zioła i przyprawy: świeże zioła np. bazylia, tymianek, rozmaryn itp., ziele angielskie, liść laurowy, chili, kolendra, kminek, koper, kozieradka, czosnek niedźwiedzi, trawa cytrynowa, majeranek, gałka muszkatołowa, oregano, papryka, pietruszka, pieprz, szafran, szałwia, estragon, melisa, mięta, rumianek, kurkuma, imbir, kardamon, cynamon, goździki, wanilia.

BŁONNIK, A REFLUKS…

Temat refluksu jest mi dobrze znany ponieważ męczyłam się z nim przez wiele lat. Przez znaczną część życia cierpiałam na bóle gardła, zwłaszcza po przebudzeniu. Lekarze przepisywali mi kolejne tabletki do ssania, które zjadałam w ilościach hurtowych. Nie potrzeba na nie recepty, więc uzupełniałam tylko kolejne opakowania, bo nikt nie powiedział mi, że istnieje coś takiego jak refluks, a dostęp do wiedzy na tamten czas był mocno ograniczony, świadomość żywienia zerowa, zaufanie do lekarzy jak się okazuje zbyt duże.
Refluks, zgaga, pieczenie, kwaśne odbijanie bywają skutkiem naszego łakomstwa czy ciężkostrawnej diety, ale zwykle są objawem refluksu żołądkowo-przełykowego, który z upływem czasu nasila się i uprzykrza życie. Gdy dolny zwieracz przełyku nie funkcjonuje prawidłowo, kwaśna treść żołądka cofa się do przełyku, podchodząc niekiedy aż do gardła, co działo się w moim przypadku. Następuje drażnienie przełyku, krtani, a czasem – po zachłyśnięciu – oskrzeli i płuc. W ten sposób możemy dorobić się stanów zapalnych tych narządów. Błona śluzowa żołądka przyzwyczajona jest do enzymów trawiennych i kwasu solnego, a wyściółka przełyku – nie. Treść żołądkowa może w niej wyżerać nadżerki, które z czasem mogą zamienić się we wrzody. Zabliźniające się wrzody prowadzą z kolei do przewężeń przełyku, co może wręcz uniemożliwić jedzenie. Niekiedy w dolnym odcinku przełyku narasta nabłonek walcowaty (normalnie wyściela on żołądek) – tworząc tzw przełyk Baretta, który jest groźny, ponieważ w dużej ilości przypadków stanowi zagrożenie choroby nowotworowej. W Stanach Zjednoczonych co najmniej 1 na 4 osoby cierpi z powodu refluksu co idzie w parze z tzw. dietą zachodnią, ponieważ w Azji szacuje się, iż jedynie 5% populacji mierzy się z tym problemem. Sugeruje to, że czynniki żywieniowe odgrywają dużą rolę.
Osoby z takim problemem zapytają pewnie co ma błonnik do refluksu? Moja dieta niegdyś bogata w mięso, jajka i zbyt dużą ilość tłuszczu była główną przyczyną takiego stanu rzeczy. W ciągu ostatnich lat byłam wręcz zmuszona zrobić wszystko by refluks zmniejszyć do minimum, a ostatecznie pozbyć się go raz na zawsze. Wszystko następowało etapowo w taki tempie, w jakim przybywało wiedzy, bo metody prób i błędów nie były efektywne. Na grupie facebooka „Pozbywamy się Chorób Autoimmunologicznych za pomocą Diety Roślinnej” znalazłam właściwą pomoc, a także kilka przydatnych informacji jak np. ta, że „w ciągu ostatnich dwudziestu lat opublikowano 45 badań dotyczących związku między dietą a przełykiem Beretta i rakiem przełyku. Ogólnie, okazało się, że mięso i posiłki o wysokiej zawartości tłuszczu wydają się zwiększać ryzyko zachorowania na raka. Spożywanie większych ilości owoców i warzyw oraz roślinne źródła białka, takie jak fasola i orzechy, były powiązane ze znacznie zmniejszonym ryzykiem zachorowania na raka. W badaniu obejmującym 3 000 osób, konsumpcja produktów pochodzenia zwierzęcego (w tym jaj) była
niezależnym czynnikiem ryzyka refluksu. Żółtka jaj powodują wzrost poziomu hormonu – cholecystokininy,
która może nadmiernie rozluźniać dolny zwieracz przełyku. Ilość tego samego hormonu jest także zwiększana przez mięso, co może pomóc wyjaśnić dlaczego dieta oparta na roślinach wydaje się czynnikiem ochronnym przed zapaleniem przełyku z powodu refluksu”.
Początkowo próbowałam połączyć żywienie tzw. rozdzielne z dodatkiem enzymów trawiennych w postaci suplementu, ale efekt był chwilowy i tylko częściowy. Każde odstępstwo powodowało znaczne pogorszenie i ponowny dyskomfort. W mojej diecie było dużo jajek (przede wszystkim żółtek, bo białka starałam się unikać), masło klarowane oraz powszechnie uznawane za zdrowe – tłuszcze pochodzące z olejów tłoczonych na zimno (lniany, z ostropestu, oliwa z oliwek). Dopiero po wyeliminowaniu tych wszystkich pokarmów i zastąpieniu ich nieprzetworzoną żywnością roślinną w tym zdrowymi tłuszczami pochodzącymi z całym pokarmów roślinnych (np. siemię lniane, nasiona i orzechy, odrobina awokado, oliwki) moja sytuacja zaczęła się zmieniać. Duża ilość błonnika

 

 

o probiotykach

o refluksie

o artykule z wegepedii

o hemoglobinie

o marnowaniu czasu na podróże po internecie w celu szukania rozwiązań suplementacyjnych, czas który można spędzić w kuchni i z rodziną przygotowując smaczne posiłki, angażować w nie dzieci, planować posiłki dosłownie

 

http://studiozycia.pl/articles/krtkoacuchowe-kwasy-tuszczowe-i-ich-wpyw-na-ukad-pokarmowy-.html?fbclid=IwAR1AshLHhTQNcswD3RZSZ3pIs5Y1lItTHfHAOaiEOUkM4bD0Avc9X0fBGe4

 

Treści tu zawarte służą jedynie do celów edukacyjnych i informacyjnych, a nawet poglądowych – informacje zawarte na blogu nie mogą zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Tak stanowi prawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge